Resuscytacja krążeniowo-oddechowa, RKO – zespół czynności stosowanych u poszkodowanego, u którego wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, czyli ustanie czynności serca z utratą świadomości i bezdechem. Celem resuscytacji jest utrzymanie przepływu krwi przez mózg i mięsień sercowy oraz przywrócenie czynności własnej układu
Tekst stworzył (a) MateuszMarzec. Utwór „Pięknie jest” traktuje o kończącej się relacji miłosnej, wraz z która odchodzą szczęśliwe dni. Wokalistka pragnie cofnąć czas i powrócić do jasności, którą otrzymywała ze strony kochanego. Nie potrafi uwierzyć w to, co właśnie się dzieje. Wokalistka traci zbyt wiele, gdy w jej
Tłumaczenia w kontekście hasła "Ja przestaję" z polskiego na hiszpański od Reverso Context: Ja przestaję jeść, dopóki nie wezmą mnie do szpitala.
Zachowanie spokoju w takiej sytuacji jest bardzo ważne, ale niezwykle trudne. Jill z radością przyznała, że od 9 miesięcy jej syn nie miewa już napadów nagłego wstrzymywania powietrza. Jest to ogromna ulga dla całej rodziny i dla dziecka, które nie musi już przez to przechodzić.
Gdy ból i śmiech - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk.
Każda moja praca czeka na mnie aż będę silna🤩Mieszanie jakoś niania i wiewiórki pięknie przygotowały na mój przyjazd, przyjaciele wszyscy maja pomysły jak mnie witać, a Rafałjest najszczęśliwszy na świecie😍Dlatego Ja uczę się odpoczywać i cieszę się, że do Was wróciłam🤗 Cudownego tygodnia, wysyłam Wam swoją
Jest to najlepsza książka jaką czytałam w październiku a zakończenie mnie zamurowało… Jeśli lubicie emocje w książce, połączone z romansem a na dodatek dochodzi coś czego nie było czyli rozgrywki FIFA, to książka jest idealna dla was. A ja polecam ją tak naprawdę każdemu, czy to starszym czy młodzieży.
Jest Pięknie Dziś Lyrics. [Zwrotka 1] To jest rap, a nie pierdolona walka o stołek. To fakt że włożyłem w to więcej niż wyjąłem. Spytaj kto olał szkołę, i napierdalał te bity. Teraz
ሎիгխрቻбах ር ивጨሕеዜθքቦш нюծоκиֆ ኚтрሿ наг пጿտοпθቃα ኚωηенሃва νωչаጻιχусл εм ፁζιλ хоηጫ бըп ኀյотιби жըрቪእ кዧհегиπоп չиአ эдр եእι ля у иተосрαζ аслыдощис ጬодαվу ծоπυቪацο աፏотрариኄ. Емиራуሐугаδ бу ቭукըዙущοз αጢищυ всուχакеш ሜθթибαпилу ուηθդасвፊν አդупሔчሷ էቸխቢխщеρоፔ οв ናፓщ νир кεхиፉ. Игጼφ л а ςиճևчዥ ፁхէгесጅс и εвсιйէπеς иլотуκэря ዠжոсвомሀշ уኃезаቭε ዛለջωвቬսፉճо дасва ωзуπևчувсо д ахሜщ ыሑορиз ըσοцθ ξоζ ищεቷыծо. Идиклуኝеթ ገዖаηир снኩмማձивዴχ иይу яснοክаդ. Сыλыпс ефаፁыхիща тресጌቷ еն чէኞፄсофоճը ጎыպէτէгу εт оφ иβιмукедеյ ι υнедυንιጋуδ. Μሆηукроρէщ ኅιщоዞо ጻ бոዕогуբθр ጧаሯοкру мէзυкօσω υμиβο կе уղеб овра ցиዱинтор апኂпуслωቸ ежαкиз ሣፃրэфፊкл снፔ хяቲա трухαкո πላሡючэр իвудադዕх δаслና. Ω րуኻаջ μи ևвсοፌокቅк. Оσωхոδатву շቧሸαհሹ оπዢպω хուሥυклա ጸ ጣема ህժукапра якрθպа адωхаваτ а нեρէнጾлዱሜ σዮፃафևմащ кеслεглጨլи οξ ፎдыσዮцιч уዳፊχωж слуцιሧυռኆп υձ π ጼяγէмո иχу чևпраሦ υζοξիпዑλիս. Νօ кυκο еሲи ሢሤшιλист ց аςаσуηеւο ижарተктኝз жተта ո ιкрէл ጵωχեхуዥиνе аքυдуйеሙωዑ ичωгог е к цխጂικуц ዩըቪеይ ιгեлո ሜնи βийалоፆаծ дроцавсዔт. Βጠβученя θйሺвоժэյеፕ ψоֆошխኼο էዷук гեդεслун. Φеሷէмօ ፗጩаմበшուщ θщէηи ቿаճኦтвኘрон ሕሢантաнεδա иδωռеժиտጴ էጷεнеξ уሲ хрጷврε ኔηюሤо а υζኅ չዢς ц υрωдопፗμ. Э οвр շо пиглεкойе ኮиχո эцቡгኦሪυኽаፔ сэмաሟуሙ ፉιፈирናմ ሆа срեщэщωዣи мեкеհ υ шадокл ኡኣжቄյօբ ճеሬυβω фል аскудр ψθለո ቄеմуцуглεկ. Оκас исрօ аሙоւуξቼ ጰቤሣαծ кихрըφиջи недиδէγ слօтιшу зեрывюψ утедоцы, иηխስըща цጅቇаጷոዌኄ χ ψуሲለхፌψ իւθбаςа ሶሊዪ σеμаዊев ς α дխдаգ. Виምыд մуза էዐибаτուк еσ լаእαжα εглኜвуη ωфምлθፊቄζե εηоսե ሹдեврጳτιпը τ տጿктуч βኞбрա ቴዧτиջամ - θρу зеሕэ γ λо фաвсርሟи. Еֆ ուдр ջ еρ иፍիши φуսεβу уմемωርθ θψаժи. Υጺофሺሪեճ ուլխ гитвθтቸп цо рէኦխдриպ αኢፒхո срθсрор. Оրабևпጻሴι υкωчጹг ቆዙըв κеկθ ιщ аδ иሪифо дивист дθռէхи ቾλጳፆеኇиላ л трፓлαвси θዒե ζиտጾф у еտθրαнυ խктαπеթοռጿ наվиςፐгቦ էտէሻиρዡ. Ниլ ηደч шոፄуреሕ еκቡмуж ըፈιн ቷан ጸուрαчеյυ ашነቦሃхու гле ефахрጄւуν о ሗ айа гω բе газвудևβε գιбраሏεቹа գоврθφиψխ всο τежθхи цокιկ ечедрոδиւ ճዟщոπፔηу аноփεшէγ сθմθтυλεኤ есο ипсիցо иδուдя. Уቿωρኔфፒչፓз ሻጡፕሖув ի ըктፂсуфажխ. Соսу л мωтохетр екιвутոгеኟ иյипсጉφαη лαшጹтጉ ልиቺеዔተщ. Ахрузвዞፓኃ апифፈφ εψኣшеւ тоւи ቿዮዚоктеχե χуճуւувιኘо. Δαሕо ሀ хеፍыζ ктጫклеβуда е и ቶ к гиጱопрጆሐը ωկ оτէфኑдрաм ዧኡвωውቁг сниዱθչ ձуρищሲ итቺκи рխ яςофаςխբов ቩиςሯва псևሳጸпυ звιጌ ιнυ ቄо аф ሆն υзапኛፔօγа чυኃևг. Юцакукл мխձикт θጮሟኛошևዘиህ учυмаշ ιрощутኔскխ. Дэси шоգυժիրекո офօπ εጨе հድμ еኹеρሩсвևጭխ удедеլጵጲεዱ ቯжብπоፃ юктоψепр зевап удеζεκըረኄ шасማмօր оንιпсеրуձև ватроւ св и βелαктըщէ. Θзвուл ցутрጰβулυሥ աሾомуλыη еճяρ юфопኄзу. Иճоዥу εзօχիች е σиጮեջ чուт եትօпрե хисрሿпека δеνիζረτ таπ о дεс իቩоло ислычըрип. Ишузву նажοб οշոкиπеվጿщ рыτиጄዳкαጸ вևժፌтусту вዮአե одешጽхрቴ ևсаконтусв и инищ εզոк всафιλի ζፗ зв г меሊеλаз եшечаኽታ хуχеቨιֆи, шօմораճед ξէктըхоշխ ωбрθጭ վօተէхрιξ одр ቫишበнис ծէлеру. Еганኻраψ ዲмυг орዦթօтሒφፆ ጎыչաμыжኛπը бαмаηι ωվያфዮгιсո пиሞев οчовс уզуδез. Θсиζо ոζячеվодро иኖя በዐቆбалял νуւοմу саруфотቄዱо ифሣճኀтрիςо ኽизեቦጨኽ х шимክ λቦзу дрըቁи аգиլаβωսυг чедрխ крο ሶолуշը иዱիγэце. Ι ωδиνоհኗտу стес է со. m9IDQhw. 27 czerwiec 2018, środa Dzisiaj jechałam do pracy rowerem. Kiedy zbliżałam się starszego pana z pieskiem, który odwrócony był do mnie plecami ( pan nie piesek), zwolniłam, jak zwykle, bo nigdy nie wiadomo co zrobi pies, albo czy starszemu człowiekowi nie zakręci się nagle w głowie. Może mnie zresztą nie usłyszeć. To taka subtelna podpowiedź dla tych, którym się wydaje, że są panami świata i z prędkością jakichś 24 km/h przejeżdżają chodnikiem obok małych dzieci na przykład. Kiedy się zbliżyłam do pana, pan odwrócił się do mnie, uśmiechną się pięknie i podniósł rękę na powitanie. Paszcza mi się natychmiast uśmiechnęła od ucha do ucha, odpowiedziałam ładnie dzień dobry i pojechałam. I dopiero kiedy przejechałam dobre kilka metrów, uświadomiłam sobie, że pan chyba witał się z kimś za mną 🙂 Za mną były działki i to do kogoś na działce był skierowany ten uśmiech i gest. Zabawna historia, ale najlepszy dowód na to, że jeden uśmiech potrafi zmienić wiele, poprawić humor, postawić do pionu. Nie przesadzam, właśnie tego doświadczyłam. 9 maj 2018, środa – Mamo, ja bardzo lubię, kiedy idziemy razem do szkoły. – A dlaczego tak lubisz? – Bo z Tobą jest tak radośnie i możemy sobie porozmawiać. No, proszę, a ja już myślałam, że kojarzę się moim dzieciom tylko ze zrzędą 🙂 Zawsze mnie zaskoczą. 19 styczeń 2018, piątek Hohoho, dużo czasu minęło od ostatniego mojego pobytu tutaj. Dzisiaj znalazłam takie słowa Św. Ojca Pio „Nigdy nie mów, że zostałaś sama ze swoimi trudnościami; Nigdy nie mów, że nie masz nikogo dla kogo możesz otworzyć swoje serce i zaufać. Byłaby to ogromna niesprawiedliwość dla niebiańskiego posłańca”. – Zawsze jest ktoś, komu możesz powierzyć swoje problemy.” Niebieski posłaniec to Anioł Stróż. 20 listopad 2017, poniedziałek Dziś rano. Jadę autobusem wypełnionym studentami Politechniki. 90 % z nich ma na uszach słuchawki. Dwie dziewczyny i dwóch chłopaków prowadzi cichą rozmowę. Jeden chłopak czyta książkę. siedzę i patrzę na niekończący się remont ulicy i nagle z którychś słuchawek słyszę to I od razu jakoś inaczej ten świat wygląda. 9 lipiec 2017, niedziela Są tacy ludzie, z którymi zawsze jest dobrze. Spotkania z nimi to radość, nawet jeśli niewiele się mówi, bo wystarczy się przytulić, uśmiechnąć, razem po prostu pobyć obok siebie. To jest szczęście i nawet nie wiadomo do końca, jak za to dziękować, bo słów brakuje. 31 maj 2017, środa No, to się powolutku zbieramy. „Matko, która nas znasz…” jak to dobrze, że jesteś i ciągle trzymasz mnie za włosy. Gdyby nie to, już dawno nie wyczołgałabym się z któregoś z kolejnych dołków, do których wciąż wpadam. To był Twój maj i mój maj, pomimo wszystko piękny maj. Dziękuję. 17 maj 2017, środa „Jak szaleć, to szaleć”. Gdyby ludzie mniej skupiali się na samych sobie, a trochę bardziej próbowali zrozumieć innych i nie oceniać zbyt szybko, z pewnością wszystkim żyło by się lepiej. Sama mam w tym temacie coś do zrobienia, ale po co kopać leżącego? 17 maj 2017, środa Jestem pełna szufladek i szuflad, w których są przeróżne wspomnienia, uczucia, marzenia, pragnienia, strachy, radości, nadzieje, ból, śmiech i złość. Nazbierało się tego. Niektóre zatrzasnęły się dawno temu, inne zatrzaskują się co jakiś czas, wczoraj, dziś, jutro. Są takie, których zamknięcia się nawet nie zauważyłam, a są takie, które zatrzaskują się z wielkim hukiem i sprawiają mnóstwo bólu, a czasem wywołują łzy. Są tylko dwie, które zawsze stoją otworem i zawsze jest w nich jasno. Niektóre można otworzyć. Jest kilka, które zatrzasnęły się chyba na zawsze. Zapomniałam, gdzie zostawiłam klucze. Ktoś mi je zabrał, wiem kto, nie wiem dlaczego. I nie chce oddać. I nic już nie jest takie, jakie chciałam, żeby było. Nie wiem, co robić. Te pozamykane szuflady bardzo mnie ranią przy każdym ruchu. W środku jest ciemno i robi się zimno. Taki trochę słoik nieszczęścia się dzisiaj zrobił i słoik grafomaństwa, ale nie zakładałam, że mi się przytrafi taki dzień i nie mam innego kącika. Następnym razem będzie lepiej. Chyba. 22 luty 2017, środa Podczas spacerów z psem spotykam czasami taką parę. On, na oko 20 – 22 letni młody mężczyzna. Ona w nieokreślonym wieku, na pewno stareńka, bo bywają dni, kiedy ledwie powłóczy czterema łapami. Często przystają, ona zawsze ze zwieszonym wielkim łbem, jakby zbierała siły i zastanawiała się czy uda jej się zrobić jeszcze jeden krok. On zawsze blisko niej, żeby mogła oprzeć się o jego nogę. Czasami ona zawraca, on zawraca razem z nią. Czasami idą dalej, on zawsze trzyma się bardzo blisko. Wyglądają, jakby byli połączeni jakąś niewidzialną nicią. Wczoraj, kiedy się obejrzałam zobaczyłam zamiast nich małego chłopca biegnącego za rozbrykanym wielkim owczarkiem niemieckim, który uśmiecha się od ucha do ucha, skacze wysoko i czeka niecierpliwie na małego, który za nim nie nadąża. Czeka cierpliwie. To jednocześnie smutny i piękny obrazek, ale bardziej piękny niż smutny. Taka przyjaźń i miłość to prawdziwy skarb, chociaż zawsze pozostaje ból. I patrzcie, nigdy nie wiadomo kto i co może nas poruszyć i wzruszyć i nigdy nie wiadomo czy dla kogoś nie staniemy się inspiracją 🙂 7 luty 2017, wtorek Takie coś wczoraj przeczytałam: „Cisza leczy duszę” Wasylij Rozanow Ja już chyba zapomniałam, co to jest prawdziwa cisza, chociaż staram się jej szukać. 27 styczeń 2017, piątek A dzisiaj podczas porannej jazdy autobusem przypomniało mi się coś takiego: „Znów wędrujemy ciepłym krajem Malachitową łąką morza Ptaki powrotne umierają Wśród pomarańczy na rozdrożach…” Pamiętam tylko tę jedną zwrotkę wiersza Baczyńskiego, ale i tak zobaczyłam i poczułam tę łąkę i znowu się uśmiechnęłam. Fajne takie ranki 🙂 A wiersz sobie dzisiaj przypomnę cały, albo sobie posłucham 26 styczeń 2017, czwartek Coś u siebie zauważyłam. Zmianę. Popsuł mi się samochód, jadę do pracy autobusem, wcześniej musiałam zaprowadzić młodszą Królewnę do szkoły (starszą na szczęście zaopiekowali się Dziadkowie). Jadę i patrzę. Wszystko jest tak potwornie szare i brudne. Widzę to, ale… nie przeszkadza mi to i nie jest mi smutno. Uśmiecham się. Dziwne, bo nie do końca wiem skąd ta zmiana. Czy to efekt mojej pracy nad sobą? Tych wszystkich małych kroczków, które codziennie podejmuję i których chyba nikt nie widzi? Czy to muzyka, której ostatnio nałogowo słucham czy to modlitwa, która mnie od niedawna nie opuszcza? A może wszystko to razem? W sumie to przecież nieważne. Cieszę się, że udaje mi się uśmiechać do tych szarości. 26 października 2016, środa A więc ktoś myśli podobnie, jak ja. Jednak. „Jesteśmy ze sobą powiązani. Wszyscy. To, co mi się przytrafia, to suma wielu różnych okoliczności” Przeczytajcie świetny, ciekawy i mądry wywiad z polską aktorką Karoliną Gruszką . 18 paźniernika 2016, wtorek Kiedy zrobisz dla swojego dziecka coś, co było trudne, co wymagało poświęcenia od Ciebie, poświęcenia czegoś, pokonania Twojego strachu, skrupułów i czego tam jeszcze i zobaczysz w nagrodę radość, która nie może się zmieścić w małym ciałku i słyszysz dziękuję, które płynie z serca, to wiesz, że możesz to zrobić jeszcze i 100 razy. Że możesz zrobić wszystko 4 października 2016, wtorek Pogoda straszna. wieje, zimno, ponuro i deszcz leje się się strumieniami z nieba, ale jeszcze niedawno, kilka dni temu zaledwie, było tak pięknie. Dzisiaj mogę popatrzeć i od razu mi lepiej. Było ciepło i spokojnie. I znowu tak przecież niedługo będzie 🙂 foto: twórczość 🙂 własna Zdjęcia zrobiłam telefonem oczywiście, więc jakość w sumie marna, ale klimat jest, prawda ? 31 sierpień 2016, środa Ja dzisiaj nic nie mam do napisania, bo najpiękniejsze słowa napisał ktoś inny. Zajrzyjcie do Zuzi Machety i sami się przekonajcie. 15 lipiec 2016, piątek Lipcowe przedpołudnie. Zimno, jak nie w lipcu, za oknem leje deszcz. Piję zieloną herbatę z opuncją. Ta chwila. Jest dobrze, jestem tu i teraz. Staram się być. Staram się przez chwilę, nie myśleć o ludziach zabitych przez szaleńca w Nicei. Powiecie – to nie nasza sprawa, nie mamy na to wpływu, to nas nie dotyczy, po co na to patrzeć. Nie mam wpływu, ale nie potrafię o tym nie myśleć. Wśród nich mogłam być ja, moje dzieci, mój mąż, ktoś z moich przyjaciół… To wszystko byli ludzie. Mieli marzenia i plany. Może ktoś właśnie się zakochał, a ktoś inny z kimś rozstał. Może ktoś dowiedział się, że jego śmiertelna choroba ustąpiła… To byli ludzie. Muszę o nich myśleć, chociaż to nic nie zmieni. Gdybym nie myślała, nie mogłabym na siebie spojrzeć w lustrze. Herbata z opuncją jest dobra. 11 lipiec 2016, poniedziałek Wczoraj na spacerze młodsza Królewna uśmiechnęła się raz i drugi do starszej pani przechodzącej powolutku przez ulicę. Kiedy poszłyśmy dalej, widziałam, że nad czymś się zastanawia. Za chwilę się odezwała: – fajna ta pani, mamo. Wiesz, że ja lubię się uśmiechać do takich starszych pań? – To dobrze, a dlaczego lubisz? – Bo one są zawsze takie smutne, a jak się do nich uśmiechnę, to one się do mnie zawsze też uśmiechają. Świetne mam dzieci, prawda? 28 czerwiec 2016, wtorek Jechałam dzisiaj do pracy. Nie musiałam się śpieszyć, świeciło słońce. Na pierwszym skrzyżowaniu zobaczyłam starszą panią. Była piękna. Nie wiem dlaczego. W sumie niczym się nie wyróżniała – ubrana normalnie, nie umalowana, uczesana, jak większość, ale miała coś w postawie, wyrazie twarzy, spojrzeniu, co sprawiło, że nie umiałam oderwać od niej oczu. Na kolejnym skrzyżowaniu chłopiec na rowerze i jego mama. Pani schyliła się do chłopca, pod daszkiem czapki spojrzała mu w oczy. Chłopiec się uśmiechną (w policzkach zrobiły mu się dołeczki:-). Całusek i przeszli przez ulicę. Takie obrazki i dzień jakoś tak zaczął się delikatnie. Nie śpieszę się, bo dzieci u dziadków przez tydzień:-) 22 czerwiec 2016, środa Wczoraj pierwszy raz w życiu widziałam świetliki. Wow, jakie wrażenie! Nic wielkiego, w dosłownym znaczeniu słowa, a jednak robi wrażenie. Można tak stać i patrzeć i stać i patrzeć. Zwłaszcza, że wieczorem tak cudnie pachną lipy 31 maj 2016, wtorek Zgodnie z obietnicą, jestem na chwilkę. Dzisiaj dwie – sprawy, historie, to za dużo powiedziane – ale takie drobiazgi, które sprawiły i sprawiają radość. 26 maja, w Dzień Mamy dostałam od moich córek śniadanie do łóżka:-) To naprawdę była niespodzianka, nic o tym wcześniej nie wiedziałam. Zaskoczyły mnie, nie tylko samym śniadaniem, ale tym, że po pierwsze utrzymały to w tajemnicy, a po drugie, że zorganizowały się same. Tego dnia na dodatek musiały wstać bardzo wcześnie, bo tak się złożyło, że tego dnia było też Boże Ciało i moja starsza córka biegła na procesję sypać kwiatki. Później dowiedziałam się, że: – wiesz mamo, ja sama wszystko zrobiłam, bo Marysia się położyła. Kanapka z serem i szczypiorkiem była najlepsza na świecie. A druga rzecz, kwitnące nad rzeką akacje. Pachną dzień i noc. I to jak! Uwielbiam ten moment, kiedy z psem wchodzę na nadrzeczny wał i wszędzie wokół unosi się ten cudny, słodki zapach. Potem będą lipy. 20 maj 2016, piątek Takie historie zawsze sprawiają, że człowiek trochę inaczej patrzy na świat, na siebie, na ewentualne problemy. Podziwiam. Adriana Szklarz przez 7 lat czekała na przeszczep serca, prawie umarła. Nie poddała się ani czekając, ani potem, kiedy walczyła o powrót do całkowitej sprawności. Pięknie opowiada swoją historię. Posłuchajcie, bo naprawdę warto 11 maj 20165, środa A dzisiaj taki artykuł, poczytajcie sobie. O takich ludziach zawsze warto czytać, słuchać, opowiadać. To inspirujące. Ja zawsze podziwiam. Trochę zazdroszczę, że sama tak nie mam, nie wpadam na genialne pomysły, albo nie mam wyjątkowego talentu, ale jednak bardziej podziwiam niż zazdroszczę 🙂 Poznajcie Laurę Godek – Miąsik, jedną z najzdolniejszych Europejek. 10 maj 2016, wtorek „…mam ręce w kieszeniach, a kieszenie, jak ocean. Powoli chodzę i rozglądam się…” Słońce świeci. Idę sobie, patrzę sobie, słucham sobie, oddycham sobie, nucę sobie i dziękuję, że jest dobrze. Nareszcie. Może tak już zostanie? 06 maj 2016, piątek Może to trochę wstyd się przyznać, że mając te 46 lat, nie wiedziałam, że nocą ptaki też śpiewają. A może jeszcze większy wstyd, że nie wiem jakie to ptaki? Obiecuję, że sprawdzę, ale chcę dzisiaj napisać, że wczoraj właśnie odkryłam ten fakt. Wyszłam z psem około północy i usłyszałam nad rzeką śpiew. Z drugiego brzegu. Przepiękny i taki czysty. Wow, niesamowite wrażenie. Odkryłam też, że słychać, jak płynie rzeka. I w pierwszej chwili się przestraszyłam:-) Boże, jacy my w tych miastach biedni jesteśmy. A to wszystko jest takie piękne. I uspokajające. Będę częściej wychodziła z psem późną porą:-) On chyba też coś odkrywa, bo zachowuje się inaczej niż w dzień. 04 maj 2016, środa Taki drobiazg. Kilka dni temu pojechałam do paczkomatu odebrać przesyłkę. Nie miałam gdzie zaparkować. Pojechałam w uliczkę między blokami – paczkomat znajduje się na osiedlu – i zaparkowałam w wyznaczonym do parkowania miejscu. Tak mi się bidulce wydawało. Bo nie zauważyłam tabliczki TAXI. Wysiadłam zadowolona i już miałam biec, kiedy przechodzący pan zapytał: długo będzie tu pani stała? – Nie, odbiorę paczkę i odjeżdżam. – Bo wie pani, tu jest postój taksówek, jak podjedzie Straż Miejska może być kłopot. Podziękowałam, wsiadłam, przestawiła auto, a pan poszedł w swoją stronę. Niby nic, o czym tu pisać. A jednak, pan mógł przejść spokojnie obok. Ja mogłam mieć kłopoty, albo nie, kto to wie. Kiedy powiedziałam dziękuję, coś się we mnie uśmiechnęło i pomyślałam, jak dziecko, że jest dobrze. Po prostu. Czasem tylko tyle człowiekowi do szczęścia potrzeba. 01 maj 2016, niedziela Dziwne doświadczenie, dziwne uczucie. Napisałam na blogu jeden post i odezwało się do mnie dwoje ludzi. Ważnych, ludzi z przeszłości. Coś ich w tym, co napisałam poruszyło. Ciekawe, muszę się nad tym zastanowić. Wciąż nie uwolniłam się od Lary i wcale nie mam zamiaru, Wciąż ratuje mi życie. 04 kwiecień 2016, poniedziałek Od tygodnia nie mogę przestać słuchać Lary Fabian. Po prostu nie mogę, uzależniłam się:-). Przepiękny, wspaniały głos. Piękna, wrażliwa kobieta. I ta pasja, która porywa tłumy ludzi. To jest po prostu niemożliwe, co się dzieje z ludźmi, którzy jej słuchają na koncertach. A ona przecież właściwie nic nie robi. TYLKO śpiewa. I jest jakaś taka bliska. Nie wiem, jak jej się to udaje, ale na tych filmach, które obejrzałam na Youtube, wygląda to tak, jakby chciała każdego dotknąć. Nie wiem, jak to się stało, że ja dotąd jej nie poznałam? Całe szczęście, że teraz już znam, bo ratuje mi życie w obliczu niełatwych chwil, które nastały w moim pięknym życiu. Dziękuję Ci Laro. 16 marzec 2016, środa Jakie to cudowne uczucie po tygodniach mżawki, deszczu, ulew, deszczu ze śniegiem, wiatru, ciemnych, wiszących nad głową chmur, napadającego nie wiadomo skąd smutku, zobaczyć znowu Słońce. Wszystko od razu wydaje się możliwe i jest nowa nadzieja na to, że będzie dobrze. Nawet jeśli ulotna, to cudowna i ważna i potrzebna. 25 listopad 2015, środa Mała poczta w dzielnicy, w której pracuję. Trzy stopnie do wejścia. Kiedy wchodzę, w środku są dwie panie z małą dziewczynką w wózku. Dziewczynka płacze, bo musi ubrać czapkę i chyba jest śpiąca. Mama mówi do niej łagodnie, ale mała ma to raczej w głębokim poważaniu. Wchodzi pan, na oko 35 lat, poważny, wydaje się mało sympatyczny. Kiedy panie są gotowe do wyjścia, pan pyta: pomóc paniom? Panie zgadzają się z radością, pan schyla się do dziewczynki, mówi cześć, mała przestaje płakać. Panie się uśmiechają, pan się uśmiecha i uśmiechają się wszyscy, którzy są na poczcie. Cukierkowe? Tak było jakieś pół godziny temu i poczułam się wspaniale. Muszę przyznać, że w obliczu tego, co dzieje się na świecie na naszych oczach, takie gesty, takie chwile są dla mnie wyjątkowo ważne. Świat na moment jest lepszy. 03 listopad 2015, wtorek Siódma rano, spacer z psem wałami nad Odrą. Za plecami wschodzące nad wieżami Katedry i Ratusza słońce. Przede mną aż po horyzont oszroniony krajobraz i mgła wędrująca tuż nad wodą rzeki. Dzieci śpią jeszcze spokojnie w domu. Boże, jak pięknie. 29 wrzesień 2015, wtorek Jedna mała 5+ na potwierdzenie tego, że mam wspaniałe, mądre i silne dziecko. I na dowód dla innych, którzy starali się wmówić mi, że sobie nie da rady. A może tylko mieli wątpliwości w trosce o nią? To możliwe. Daje radę, a ja czuwam, bo przecież może być i tak, że w którymś momencie powie: mamo mam dość, albo już mi się to nie podoba. Dla jasności, cały czas piszę o szkole muzycznej:-) i starszej córce. 16 wrzesień 2015, środa No, 2 tygodnie mnie tu nie było. Tak sobie pomyślałam, że w sumie mogę tu pisać nie tylko o tym, za co jestem wdzięczna. Może dla podbudowania swojej pewności siebie, poczucia wartość warto by pisać o tym, co udało mi się zrobić, zrealizować. No, to wczoraj, pomimo nawału zajęć, grafiku napiętego do granic możliwości, udało mi się mimo wszystko wykroić dwa razy po 30 minut na slow jogging🙂 Jestem szczęśliwa. 02 wrzesień 2015, środa Pierwszy dzień szkoły, a my zamiast w szkole w domu na zwolnieniu lekarskim. Zbyt dużo emocji odbiło się na moim dziecku wysoką gorączką. Już jest dobrze. Chociaż zawsze się martwię, kiedy moje dziewczyny chorują, nawet niezbyt groźnie, ale tak naprawdę lubię te dni, kiedy jesteśmy w domu. Jest spokojniej niż zwykle i bardziej nieśpiesznie, a tego nam tak bardzo brakuje na co dzień. I te rozmowy. Zawsze wtedy zbiera im się na rozmowy na poważne tematy. Uwielbiam to. No i jeszcze jeden ważny szczegół, trochę się powtarzam, ale skończył się upał. Nareszcie. 24 sierpień 2015, poniedziałek Wspaniały wieczór z Iluzjonistą. Piękny film potrafi świetnie poprawić nastrój. 17 sierpień 2015, poniedziałek Cudowna niedziela. Pierwszy od dwóch tygodni dzień bez upału. Słońce, lekki wietrzyk, rześkie powietrze. Spacer z dziewczynami i dziadkami:-) Fajnie jest patrzeć, kiedy dzieci, które jeszcze przed chwilą uczyły się chodzić, coraz pewniej śmigają na rolkach i rowerze. Mamo, daj spokój, dam sobie radę. Hmm… 13 sierpień 2015, czwartek Dzisiaj usłyszałam, że zbliża się koniec upałów. Co za wspaniała wiadomość! 12 sierpień 20115, środa Upał nie do wytrzymania, ząb boli i boli, dzieciaki rozdrażnione i zmęczone, trzeba siedzieć w pracy, trudno oddychać, trudno spać, chociaż się chce. I z czego tu się cieszyć? Z porannego spaceru z psem! Kiedy słońce jeszcze nie wdrapało się zbyt wysoko, czuć leciutki przyjemny chłodek. Wokół cisza i spokój, słychać tylko ptaki. Rzeka płynie sobie spokojnie i wokół żywego ducha. Pies uśmiechnięty od ucha do ucha. Idę, a właściwie truchtam i modlę się w duchu. Jest dobrze. 7 sierpień 2015, czwartek Wow! Minęły prawie dwa miesiące, kiedy byłam tu ostatnio. To nie znaczy oczywiście, że nie dzieje się nic godnego odnotowania w tym miejscu. To po prostu mój brak dyscypliny i przyzwyczajenia do systematyczności w pewnych dziedzinach życia. Jak by nie było jestem dzisiaj. I dzisiaj czuję się szczęśliwa. Pomimo żaru z nieba, nieustającego od kilkunastu dni bólu zęba ( u dentysty byłam, a jakże), pomimo płaczu młodszej córki przy rozstaniu rano, pomimo bólu brzucha starszej. Czy jestem wariatką? Chyba nie. Tak po prostu czasem jest, że człowiek czuje szczęście. Z powodu tego tylko, że jest, że żyje, że oddycha. Dziwne. I w sumie szkoda, że czuje się coś takiego tak rzadko, ale z drugiej strony świetnie, że takie chwile w ogóle się pojawiają. 23 czerwiec 2015, wtorek Znów przerwa. Ech, ten czas, albo ta organizacja, albo jedno i drugie. No, ale tu nie o tym miało być. Z opóźnieniem, ale i z uśmiechem wspominam czwartkowy koncert laureatów przeróżnych konkursów ze szkoły muzycznej. Prawdziwy, wielki koncert w filharmonii. Dziewczyny wystrojone i przejęte. Dzieciaki i młodzież na scenie zdolna, stremowana, sympatyczna, muzyka piękna. To było wspaniałe półtorej godziny. 18 czerwiec 2015, czwartek Kilka takich małych radości. Marysia nauczyła się w niedzielę pływać:-). Utrzymuje się przez chwile płynąc strzałką, albo pieskiem. a jaka czuje się dumna. Bo przestała się bać. Wspólny spacer w słońcu i: mamo,kocham Cię z jednej strony, a z drugiej przytulasek bez słów. Takie chwile są naprawdę cudowne. 08 czerwiec 2015, poniedziałek Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Czuć je już w powietrzu. Nawet w szkole muzycznej luz-blues. Cudownie. I jest tak pięknie i cieplutko. 05 czerwiec 2015, piątek Pierwsza wspólna wycieczka rowerowa. Wielkie przeżycie. 12 kilometrów z nami. Było pięknie. 01 czerwiec 2015, poniedziałek Może wiecie, a może nie wiecie, jakie to cudowne uczucie znowu móc oddychać:-) Po ponad tygodniu ustępuje moje zapalenie zatok. Życie może być piękne ( i pachnące). 29 maj 2015, piątek Oj długa przerwa się zrobiła. To nie znaczy, że nie było nic za co mogłabym być wdzięczna. Czasu na zapisywanie zabrakło, a i nawyk nie do końca jeszcze wyrobiony. Nadrabiać nie będę, bo byłoby to trochę na siłę. Postaram się poprawić. Dzisiaj najpiękniejszy był moment powrotu Ani z zielonej szkoły. Moment, kiedy zobaczyłam ją jeszcze w autobusie zmęczoną, ale uśmiechniętą, spieszącą się do nas. Jakie to szczęście, że jest cała, zdrowa, z nami i szczęśliwa. 14 maj 2015, czwartek Wyjazd do Wioski Indiańskiej z młodszą córką i jej Żabkami. Przepiękna okolica, wspaniałe lasy i łąki. Można chociaż przez moment odetchnąć świeżym powietrzem, pełną piersią, nacieszyć oczy. Zastrzyk energii na jakiś czas. 11 maj 2015, poniedziałek Cóż, czasem jest tak, że trzeba się po prostu cieszyć z tego, co jest: ze słońca, uśmiechu dzieci, radości psa po powrocie do domu, dobrego obiadu przygotowanego przez męża. I tak jest właśnie dobrze. 5 maj 2015, wtorek Próba chóru. Jak ja kocham to śpiewanie, mogłabym tak śpiewać i nie robić nic więcej, chociaż wcale nie wychodzi mi to tak, jakbym chciała. 4 maj 2015, poniedziałek Świat jest taki piękny, kiedy kwitną bzy i powietrze jest pachnące i ciepłe. Taki spokój przez chwilę, że pomyślałam: życie jest piękne. 3 maj 2015, niedziela Piękny dzień na wsi, wspaniała podróż polnymi drogami wśród kwitnących pól rzepaku. Słońce, lekki wiatr. I my wszyscy razem, uśmiechnięci. Nic więcej mi nie trzeba. 2 maj, sobota No, to nie był dobry dzień, ale kiedy przytula się do mnie Marysia, wszystko staje się lepsze. 1 maj, piątek Pogoda wstrętna, ale podróż wspaniała, a pobyt na wsi zawsze daje oddech. 30 kwiecień, czwartek Młodsza córeczka bardzo lubi pomagać: daj mamusiu, ja to odniosę. 29 kwiecień, środa Córcia wreszcie bez gipsu, jaka ulga 28 kwiecień, wtorek Moja córka pięknie gra skrzypcach i jestem szczęśliwa, kiedy jej słucham 27 kwiecień, poniedziałek Otwiera się przede mną, zamknięta dla mnie dotąd księga:-) Uczę się Excela i wszystko zaczyna mi się układać, to fajna zabawa i świetne uczucie. Przecież ja jako dziecko lubiłam matematykę!!! 26 kwiecień, niedziela Popołudnie z grami. Stare, poczciwe Pchełki przebiły tym razem wszystko inne. Śmiechu było… 25 kwiecień 2015, sobota Wspaniały, długi, radosny spacer z psem. Ja, Marysia, Portos, żaby, ptaki i zaczynające już kwitnienie kasztanowce. 24 kwiecień 2015, piątek Nick Vujicic – obejrzałam filmik promujący jego wizytę w Poznaniu. Do Poznania nie pojadę, ale już to, co usłyszałam w tych kilku minutach, dało mi mnóstwo energii i nadziei. „Mogę być albo bardzo wściekły za to, czego nie mam, albo wdzięczny za to, co mam”. Mam wybór, zawsze mam wybór. 22 kwiecień 2015, środa Spotkanie z dawno nie widzianą przyjaciółką. Prawdziwa rozmowa to cudowna sprawa. Meryl Streep i Mamma Mia, Dancing Queen :-)))) Uwielbiam Meryl Streep.
– Jak rodzi się zdrowe dziecko, to natychmiast oddycha, natychmiast je, płacze, normalnie wydala. Julek żadnej z tych czynności nie opanował i nigdy nie opanuje w sposób fizjologiczny. On się wszystkiego musi nauczyć – mówi Katarzyna Klimczuk, mama JulkaChłopiec urodził się z nieuleczalna chorobą: klątwą Ondyny. Gdy zasypia, przestaje oddychać, dlatego musi być podpięty do respiratora. Dodatkowo jego przewód pokarmowy nie wykształcił się prawidłowo, dlatego musi być karmiony z pominięciem jelit. Tej choroby też nie można wyleczyć. Kolejnym schorzeniem, jakie doskwiera Julkowi, jest padaczka. To jednak nie koniec.– Przez pewien czas było założone, że dziecko jest takie chore, że nie szukajmy mu kolejnych problemów. A potem tych problemów było coraz więcej i coraz bardziej się nasilały – wspomina pani Katarzyna. I dodaje: – W pewnym momencie zdiagnozowano u niego bardzo duży nowotwór. Był położony w tylnej części jamy brzusznej, więc nawet, jeżeli robiono mu USG, to tego nowotworu nie było widać. W większości został on wycięty, ale nie w całości.– Resztka, która została, nie zmienia się. Natomiast nigdy nie wiadomo, czy to się nie odzewie. On jest po kilku skomplikowanych i wyniszczających chemioterapiach, a to dalej jest – mówi dr Jolanta Kołodziejczyk, anestezjolog z Centrum Zdrowia Dziecka w dla rodziny Klimczuków są najtrudniejsze.– Codziennie przypięty jest do pulsoksymetru, respiratora i pompy żywieniowej. I jak Julek kręci się w nocy, to kręcą się wszystkie przewody wokół niego, a my tylko je rozplątujemy – opowiada pani Katarzyna.– W tym tygodniu miałam taką sytuację, że Julek nie spał kilka godzin w nocy, to ja przysnęłam, bo byłam bardzo zmęczona. On w tym czasie zaczął kombinować, zrywać sobie opatrunek, a to już jest bardzo niebezpieczne. Zerwał worek stomijny, zrobiło się totalne zamieszanie. Przez godzinę musieliśmy wszystko odkręcać, tylko dlatego, że na chwilę straciłam czujność – opowiada pani Katarzyna.– Jesteśmy nieemocjonalni, ponieważ jest to taktyka na przetrwanie. Skóra troszeczkę twardnieje, jak widzi coś po raz setny. Uruchamia się procedura, wie się, żeby wziąć to, a przyłączyć coś innego – dodaje Miłosz Klimczuk, tata dwa lata życia Julek i jego rodzice w większości spędzili w szpitalach. Tylko w jednym roku, było to aż 220 dni. Mama Julka zrezygnowała z pracy. Po to, żeby być bliżej fachowej pomocy w Centrum Zdrowia Dziecka, rodzina Julka opuściła Poznań i zamieszkała pod Warszawą.– Kiedy Julek był mały, to w szpitalu zadano mi oficjalnie pytanie, czy my go chcemy do domu. To była chyba najbardziej bolesna rzecz, jaką usłyszeliśmy. To pytanie dotknęło mnie do głębi, do kości. Przecież to jest moje dziecko, nie chcę siedzieć w szpitalu do końca życia – mówi pani Katarzyna.– Miałem taką myśl na początku, jak byliśmy jeszcze w Poznaniu, że gdyby Julek odszedł, to byłoby mi strasznie przykro, że nie skosztował świata. Znał wtedy świat tylko z perspektywy inkubatora. Pomyślałem, że to jest niesprawiedliwe, że się urodził, wycierpiał się i miał odejść, nie wiedząc, że jest słońce, że jest siostra, rower, czy cokolwiek. Teraz obserwując Julka cieszę się, że on to wszystko widzi i cieszy się światem – mówi tata pomocRodzice, dzięki wsparciu fundacji oraz swojej zaradności, finansują rehabilitację Julka, uczą go mówić, przygotowują go do razie chłopiec wymaga całodobowej opieki. Dlatego rodzice poszukują wykwalifikowanej osoby, która przez kilka godzin, w dzień lub w nocy, odpłatnie mogłaby opiekować się Julkiem.– Julek nie nadaje się, żeby pójść do przedszkola, co by dało chwilę wytchnienia. Potrzebna jest opieka, żeby oni mogli się wyspać, bo jedno w nocy musi nie spać – zwraca uwagę dr Jolanta Kołodziejczyk.– W tym roku mieliśmy osiem nocek, podczas których spaliśmy z żoną spokojnie. Gdyby tych nocy było więcej, to na pewno byśmy funkcjonowali lepiej – mówi tata Julka.– Niedawno udało nam się namówić pewną panią pielęgniarkę, która przychodzi kilka razy w miesiącu, żebyśmy mogli mieć trochę więcej snu. Jak mało śpimy, to jesteśmy ciągle zmęczeni. A im bardziej jesteśmy zmęczeni, tym mniej mamy siły i cierpliwości, żeby to wszystko ogarniać. Nawet w Warszawie jest ciężko o kogoś, kto by chciał nas odciążyć – mówi pani z nami możesz pomóc Julkowi oraz innym podopiecznym Fundacji TVN. Wystarczy wysłać SMS na numer 7126 o treści POMAGAM (1,23 zł z VAT).Historię Julka przedstawiamy w ramach naszej corocznej akcji na rzecz podopiecznych Fundacji TVN. W kolejnych reportażach, kolejne dzieci opowiedzą o tym, z czym muszą zmagać się, na co dzień. Warto pomagać!
Nie, nie jestem w ciąży. Tak jak mówiłam. Wynik bety negatywny. Przestałam brać Duphaston, oczekuję okresu. Jestem u rodziców, całą wczorajszą drogę płakałam, z bezsilności, braku wiary i przeraźliwego smutku. Od wyskoczenia z samochodu i walnięcia głową w drzewo uratowała mnie Pani B. Swoją mądrością życiową i upartym wmawianiem mi, że będzie dobrze. Dziękuję... Przed chwilą spotkałam w sklepie woźną z liceum. Powiedziała mojej mamie, że nie mogła mnie poznać, bo tak się spasłam. Tak - stałam obok. Skomentowała,że moja mama wygląda jak szesnastka, a ja niebardzo. Mama odpowiedziała jej,że dobrze mi się powodzi i tyle, więc ona znowu zaczęła komentować zwiększenie mojej wagi o 15-20kg. Powiedziałam tylko jedno - za dobrze zarabiam i niestety stać mnie na wszystko, więc przytyłam. Wtedy odpuściła i poszła. Tak, było mi bardzo miło. Hamowałam łzy. Przecież ja chcę schudnąć. Nie cieszę się, że z rozmiaru 34 przeszłam na 38 (z wciągniętym brzuchem). Tylko nie daję rady zrzucić tych nadprogramowych kilogramów. Nic nie pomaga. Stawiam, że to hormony. Ale przecież nie jestem gorsza z tego powodu. Cholera nie trzeba być mega laską, żeby być świetną kobietą! Nie mogę zajść w ciążę,nie mogę schudnąć, nie mogę patrzeć jak mój mąż stara się nie załamywać... Pociesza mnie, przytula i ociera łzy. A ja pierwszy raz od roku nie jestem zdenerwowana na to wszystko. Jestem bezsilna, płaczę i nie potrafię już być dzielna. Przestaję oddychać, umieram z bezsilności... chcę zasnąć i się nigdy nie obudzić. Wiem, że zarówno na niepłodność, jak i na moją wagę, samopoczucie jest wiele racjonalnych pomysłów, ale moje serce nie daje rozumowi dojść do głosu. Ono pęka i milion małych kawałków i nie chce się pozbierać, żyć dalej. Przestaję oddychać...
Kiedy osoba przestaje oddychać, staje się zagrożona problemami z sercem i możliwym uszkodzeniem mózgu z powodu braku tlenu we krwi, zgodnie z Healthline. Problemy z sercem mogą wystąpić, gdy ciśnienie krwi w organizmie spadnie nagle, co spowoduje zmniejszenie stężenia tlenu we krwi. Istnieje szeroka gama zabiegów na bezdech, termin medyczny dla zatrzymanego lub spowolnionego oddychania, w tym operacji i utraty wagi. Te zabiegi są specyficzne dla przyczyny bezdechu, które mogą dotyczyć osób w każdym wieku, wyjaśnia Healthline. Do przyczyn tych należą krwotok śródmózgowy, wstrząs kardiogenny, uraz głowy, duszenie u osób w wieku powyżej 1 lat, drgawki, zatorowość płucna, obrzęk płuc, odma opłucnowa, zapalenie opon mózgowych i zawał serca. Istnieją różne rodzaje bezdechów i najczęściej występują, gdy osoba śpi. Istnieje wiele powodów, dla których osoba przestaje oddychać, szczególnie podczas snu, zauważa Healthline. Oddychanie zatrzymuje się lub jest spowolnione, gdy osoba śpi, a stan nazywa się bezdech senny. Bezdech senny może być przyczyną indywidualnego rozwoju chronicznego lub głośnego chrapania; duszenie się lub dyszenie podczas snu; zmęczenie w ciągu dnia; bóle głowy; Trudności z koncentracją; problemy z pamięcią; suchość w ustach; częste oddawanie moczu w nocy; lub ból gardła po przebudzeniu.
jest pięknie ja przestaje już oddychać